Mróz kontra kamera: kondensacja, IR w śniegu i ustawienia obrazu, które ratują monitoring

Mróz kontra kamera: kondensacja, IR w śniegu i ustawienia obrazu, które ratują monitoring

Mróz kontra kamera: kondensacja, IR w śniegu i ustawienia obrazu, które ratują monitoring

Zimowy monitoring potrafi zirytować: w dzień jest ostro, a nocą pojawia się „mleko”, białe plamy albo kadr jak w zamieci. Najczęściej winne są kondensacja w kamerze, odbicia IR w śniegu oraz automatyczne ustawienia obrazu, które w trudnych warunkach podejmują złą decyzję. Da się to ogarnąć, jeśli podejdziesz do tematu jak instalator: najpierw fizyka i montaż, potem suwaki w aplikacji.

Kondensacja w kamerze zewnętrznej zimą: punkt rosy i para na szybce


Krople na szybce nie biorą się „znikąd”. Gdy obudowa albo osłona obiektywu schodzi do temperatury, przy której powietrze obok osiąga nasycenie, para wodna skrapla się. Tę granicę opisuje punkt rosy – temperatura, do której trzeba schłodzić powietrze, aby zaczęła się kondensacja. Zimą kamera nagrzewa się delikatnie podczas pracy, a potem szybko stygnie, więc różnice temperatur robią swoje. Dlatego w droższych konstrukcjach spotkasz membrany wyrównujące ciśnienie i odprowadzające parę, bo takie rozwiązania skracają epizody kondensacji w obudowie.

Kondensacja w kamerze: kiedy to „normalne”, a kiedy sygnał alarmowy


Po pierwszym montażu bywa tak, że przez 2–3 dni widzisz lekką wilgoć na osłonie lub przy soczewce. Producenci kamer sieciowych opisują, że takie zjawisko może wystąpić tuż po uruchomieniu i zwykle samo znika, gdy układ pochłaniania wilgoci „złapie” równowagę.


Jeśli para wraca cyklicznie albo widać ją „pod szkłem”, szukaj drogi dla wilgoci. W serwisówkach powtarza się jeden motyw: niepoprawne uszczelnienie okablowania (złącza, przepusty, brak masy uszczelniającej) powoduje, że wilgoć wchodzi po kablu i osiada w środku.

IR w śniegu i białe plamy: odbicia, krople, pajęczyny


Podczerwień działa świetnie, dopóki nie dostanie „luster”. Śnieg, mgła i deszcz dodają do kadru mnóstwo drobinek, które odbijają światło prosto w obiektyw, a wtedy obraz traci kontrast. Producenci opisują też typowe źródła problemów w nocy: krople wody, kurz, brud na osłonie oraz odbicia IR od bliskich obiektów (ściana, sufit, rynna). Do kompletu dochodzą pajęczyny, bo w nocy potrafią świecić w IR jak neon.


Wniosek praktyczny: zanim zmienisz ustawienia obrazu, usuń to, co IR „widzi” najbliżej, bo inaczej będziesz maskować problem zamiast go rozwiązać.

Ustawienia obrazu monitoring zimą: Smart IR, ekspozycja i defog


Najczęściej ratują trzy grupy ustawień: moc IR, ekspozycja i funkcje „odmglenia”. Nazwy w aplikacjach różnią się między markami, ale logika jest podobna.

  • Zmniejsz moc IR / włącz Smart IR, jeśli kadr ma przepalenia. Reolink wprost zaleca obniżenie jasności IR, gdy pobliskie obiekty odbijają podczerwień i powodują prześwietlenie. Hikvision wskazuje, że pomaga też zmiana kąta montażu oraz funkcje typu „smart supplement light”.

  • Skoryguj ekspozycję i backlight/WDR, gdy śnieg „oszukuje” automatykę i postacie robią się plamą. Reolink opisuje, że korekty ekspozycji i ustawień podświetlenia tła potrafią pomóc przy zbyt jasnym lub zbyt ciemnym obrazie.

  • Użyj defog tylko wtedy, gdy naprawdę masz mgłę lub „mleko”. Axis zaznacza, że defog potrafi pogorszyć obraz w scenach o niskim kontraście albo przy dużych wahaniach jasności.


Po zmianach wróć na chwilę do podglądu dziennego, bo ustawienie, które ratuje zimową noc, potrafi popsuć słoneczny poranek.

Montaż i zasilanie zimą: puszka, kabel i „solar, który nie ładuje”


W terenie najczęściej wygrywa prosta profilaktyka: schowaj złącza do puszki i zabezpiecz „ogon” kablowy. Reolink w poradnikach kładzie nacisk na ochronę przewodów i złączy (puszka instalacyjna, uszczelnienie przepustów), bo to ogranicza wodę i zaparowanie.


Jeśli masz kamerę bateryjną z panelem, sprawdź ograniczenia ładowania. W Reolink GO G430/G450 w specyfikacji widnieje temperatura ładowania 0°C–45°C, mimo że kamera pracuje od –10°C do 55°C. To tłumaczy, czemu zimą kamera działa, a panel „nie robi roboty”.

Kamery zewnętrzne: na co patrzeć w specyfikacji zimowej


W ofercie kamer zewnętrznych Bonnario znajdziesz modele Wi-Fi, 4G i PoE oraz sprzęt, który integruje się z popularnymi ekosystemami smart home (w zależności od marki i modelu). Dla zimy najważniejsze są trzy liczby: temperatura pracy, klasa IP i realny tryb nocny.


Przykłady, które dobrze pokazują różnice: eufyCam 3 (S330) ma w specyfikacji producenta IP67 i zakres pracy –20°C do 50°C. Reolink P430 PoE ma w opisie sklepu IP66, tryb nocny do 30 m i pracę od –10°C do 55°C. EZVIZ EB3 4G ma IP65, zakres –20 do +50°C i IR do 15 m, co często wystarcza na podjazd i wejście.

15 minut, które ratuje zimowy obraz z kamery


Zanim uznasz, że kamery zewnętrzne „nie nadają się na mróz”, zrób krótką procedurę serwisową:

  • Wyczyść osłonę i usuń pajęczyny, bo IR odbija się od brudu i „robi mgłę”.

  • Sprawdź, czy IR nie świeci w bliską ścianę/rynny i skoryguj kąt, bo odbicia robią przepalenia.

  • Zredukuj jasność IR lub włącz Smart IR, a dopiero potem dotknij ekspozycji.

  • Jeśli para siedzi „pod szkłem”, popraw uszczelnienie kabli i złączy, bo to typowa przyczyna nawracającej wilgoci.


W większości domowych instalacji to wystarcza, aby zimą znów było widać ludzi i detale, zamiast białej zasłony.


Na koniec jedna zasada „z terenu”: jeśli po 72 godzinach od czyszczenia i poprawy uszczelnień wciąż widzisz parę pod szybą, to problem zwykle leży głębiej (uszkodzona uszczelka, pęknięta kopułka, wadliwy przepust) i wtedy szybciej wygrasz, gdy odezwiesz się do wsparcia producenta lub sklepu z dokumentacją zdjęciową montażu.